wtorek, 5 listopada 2013

Informacja

Niestety to nie jest nowy rozdział i nie wiem kiedy będzie. Chorowałam cały tydzień i teraz muszę wszystko nadrobić. Chciałam was tylko poinformować, że zmieniłam swoją nazwę na twitterze i od teraz nazywam się @biebllins . To chyba wszystko, do następnego rozdziału i chyba przed ostatniego. Kocham was

czwartek, 31 października 2013

Rozdział 63 "Cień prawdy"

Jenny's POV

Zastanawiając się nad ostatnimi wydarzeniami w moim życiu mogę stwierdzić, że jest ono do bani. Straciłam na wszystko ochotę. Nie mam ochoty płakać, załamywać się, rozmawiać, kochać, być kochanym, po prostu na nic. Czuję się jak Jeff kiedy trafił do szpitala psychiatrycznego, zagubiona. Czytając tą książkę często zastanawiałam się czy ja też zwariowałam, czy ja też powinnam tam trafić? W sumie nie różniłam się niczym od tych nastolatków, tak samo jak oni postanowiłam odebrać sobie życie. Tak samo jak ten chłopak mam teraz złamane serce. Może ja też zwariowałam i w pewnym momencie zacznę kwiczeć i śpiewać o spalonej śwince. Dobra wątpię, że tak oszaleję, ale w końcu zaczęłam wszystko rozumieć. Zrozumiałam, że życie to nie jest film albo książka miłosna, która zawsze kończy się szczęśliwym zakończeniem. Nie zawsze dziewczyna spotyka swojego Gideona i jest zdolna do zmienienia go z dupka w idealnego chłopaka, który potrafi oddać za nią życie. W prawdziwym życiu trudno jest zmienić kogoś codzienność. Nawet kiedy nam się wydaje, że udało się to jesteśmy w błędzie. Nie pozbędziemy się kogoś zwyczajów w tak krótkim czasie. Ja też byłam zaślepiona. Miłość zasłoniła mi oczy i przez długi czas nie potrafiłam zobaczyć prawdy. Wszystkie słowa były jak w telewizyjnych melodramatach kiedy mężczyzna wmawia, że ją kocha a pięć minut później całuje się z jej siostrą. Ale ludzie żyją w swoim obłędzie pragnąc tego, aby ich życie wyglądało idealnie. Ja pozbyłam się tej opaski zasłaniającej moje oczy. Spojrzałam na rzeczywistość i muszę stwierdzić, że mnie przeraża.
Była sobota, dzień wolny od szkoły. Przez mój wczorajszy wybryk obudziłam się dzisiaj z bólem głowy. Byłam mile zaskoczona kiedy po przebudzeniu obok łóżka leżała tacka z wodą i przygotowanymi kanapkami. Uśmiechnęłam się i podniosłam na łokciach aby rozejrzeć się po pokoju w poszukiwaniu mojej przyjaciółki. Nie było jej w pokoju. Usiadłam na łóżku i wzrokiem zaczęłam poszukiwać mojego telefonu. Jestem pewna, że wczoraj w nocy położyłam go na szafce nocnej, ale teraz go tutaj nie było. Pewnie Lena chciała uniknąć mojego wydzwaniania lub pisania do ludzi w stanie nie trzeźwości.  Byłam jej za to bardzo wdzięczna. Wstałam i wyszłam z pokoju aby znaleźć blondynkę. Usłyszałam jej głos kiedy schodziłam po schodach.
-Kocham cię, nie chcę, żeby coś ci się stało – powiedziała smutno.
-Ja ciebie też, ale muszę tam iść. Zadzwonię po wszystkim – odparł męski głos. Nie mogłam zidentyfikować do kogo on należy przez odległość, która nas dzieliła, ale wiedziałam, że znam tą osobę. Kiedy byłam nie daleko dziewczyny, drzwi były już zamknięte a tajemniczy mężczyzna opuścił dom. To nie mógł być Andre, ponieważ on jest na swojej uczelni i nie przyjechałby tutaj nie informując nas wcześniej, prawda? Mówiła, że go kocha, więc kto inny mógł to być, przecież ona nie zdradziłaby mojego brata.
-Kto to był? - zapytałam.
-Umm.. to tylko listonosz – zachichotała nerwowo.
-Od kiedy listonoszowi wyznaje się miłość? - zmarszczyłam brwi.
-Nie wyznawałam mu miłości – pokręciła głową. - Przesłyszałaś się.
-Nie wydaje mi się, zdradzasz mojego brata? - zapytałam nie przedłużając.
-Nie – odparła stanowczo. - Jak możesz mnie o coś takiego podejrzewać? - zmrużyła oczy.
-Po prostu wiem co słyszałam – westchnęłam. - Dobra nie będę się z tobą kłócić. - Prawda tak i tak wyjdzie na jaw, pomyślałam.
-Jak ci się spało? - zapytała znów uśmiechnięta.
-Dobrze, tylko głowa mnie boli – westchnęłam.
-Gdybyś wczoraj..
-Wiem, wiem – przewróciłam oczami.
-Ale muszę przyznać, że czuję się lepiej – uśmiechnęłam się.
-W jakim sensie? - zapytała, marszcząc brwi.
-Teraz wiem, że muszę zapomnieć o przeszłości i iść do przodu.  Justin to przeszłość i muszę zrozumieć, że to był błąd, że mu tak szybko zaufałam. Teraz widocznie jest z Megan, a ja nie mogę nic z tym zrobić, więc skoro on już zapomniał to czemu ja dalej mam to rozpamiętywać? - wytłumaczyłam, próbując samą siebie do tego przekonać.
-Um.. Tak – westchnęła i przygryzła nerwowo wargę.
-Właśnie, dziękuję ci za wyłączenie mojego telefonu – uśmiechnęłam się.
-Dziękujesz mi? - spojrzała na mnie podejrzliwie.
-Tak, nie wiadomo co mogło mi strzelić do głowy – zachichotałam.
-No tak – zaśmiała się.
-Możesz mi już go oddać – powiedziałam i wyciągnęłam rękę w jej stronę.
-Oddać, ale.. - urwała na chwilę – myślałam, że mogłybyśmy spędzić dzisiaj wspólnie czas bez żadnych komórek, komputerów itd. Tak tylko ja i ty – zaproponowała z uśmiechem.
-Dobry pomysł – uśmiechnęłam się.


Justin's POV

To właśnie dzisiaj. Nie mogę przestać nerwowo krążyć po domu sprawdzając czy wszystko jest przygotowane. Miałem już dość wszystkich dookoła. Każdy po kolei kazał mi się uspokoić, ale jak miałem się uspokoić? Jeśli dzisiejszy plan nie wypali jesteśmy skończeni i ten koszmar nigdy się nie skończy.
-Justin, proszę cię – spróbowała znów Meg, kładąc mi rękę na ramieniu. - Usiądź chociaż na chwilę.
-Nie mogę – mruknąłem, strzepując jej rękę.
-Wszystko jest przygotowane – powiedziała – musisz się na chwilę odprężyć.
-Zostaw mnie, Megan – warknąłem.
-Nie, nie zostawię cię – powiedziała, unosząc głos. -Wiem, że się boisz, Justin.
-Jeśli to się nie uda..
-Uda się – przerwała mi. - Mój tato zaraz tutaj będzie i wszystko jeszcze raz z nimi omówimy.
-Za półtorej godziny wyjeżdżamy – oznajmiłem.
-I do tej pory musisz chwilę odpocząć – wzięła mnie za rękę i pociągnęła za sobą do salonu.
-Nie chcę – jęknąłem zrezygnowany i usiadłem obok niej na kanapie.
-Justin – spojrzała na mnie zmartwiona z troskliwym uśmiechem. - Tęsknisz za nią, prawda? - zapytała.
Spuściłem wzrok na swoje dłonie i skinąłem lekko głową. Westchnąłem głośno.
-Zraniłem ją – spojrzałem na nią. - Nie wybaczy mi tego..
-Zrobiłeś to, żeby była bezpieczna – położyła dłoń na mojej delikatnie ją ściskając.
-Ona cię kocha – powiedziała.
-Rozmawiałem z Leną dzisiaj w nocy – westchnąłem. - Gdybym tylko znalazł inny sposób na odciągnięcie jej od tego wszystkiego..
-Musiałeś działać szybko, nie wiń się Justin – posłała mi pocieszający uśmiech. - Będzie dobrze, po wszystkim pogodzicie się.
-Ona w końcu będzie szczęśliwa – uśmiechnąłem się lekko na tą myśl. - My będziemy szczęśliwy, kiedy tylko Chris zniknie.
-I tego się trzymaj, Justin – uśmiechnęła się do mnie.
-Dobra ja już jestem gotowy – do salonu wszedł Andre ubrany cały na czarno.
-Co to za strój? - zaśmiałem się.
-Co z nim nie tak? - spojrzał na siebie.
-Tajniak – zachichotałem.
-Po prostu zazdrościsz – syknął.
-Oczywiście – zaśmiałem się. - Twoja dziewczyna dzwoniła – oznajmiłem.
-Lena? - zmarszczył brwi. - Po co? Widziałem się z nią dzisiaj.
-Wiesz, stęskniła się za mną – uniosłem jeden kącik ust.
-Nie zaczynajcie znowu – westchnęła Megan.
-Właśnie Justin, dorośnij w końcu – posłał mi swój triumfalny uśmiech. - Zapomniałem, wozy policyjne już stoją pod domem – wskazał ręką za siebie.
-Dlaczego nie wchodzą? – zapytałem.
-Idę po nich – westchnęła Megan.
-Jej tato jest z policji, tak? - zapytał, na co skinąłem głową. - Rozmawiałeś z Jenny? - zapytał.
-Nie, ale zostawiłem jej wiadomość na skrzynce pocztowej. Ma wyłączony telefon i Lena dopilnuje, żeby odsłuchała ją dopiero po wszystkim.

Jenny's POV

-Muszę zadzwonić do mamy – westchnęłam.
-Przecież wie, że jesteś u mnie.
-Tak, ale jest już następny dzień i z pewnością dzwoniła już do mnie z tysiąc razy. Zadzwonię tylko do niej i telefon znów zostanie wyłączony.
-Dobra – westchnęła zrezygnowana i niepewnie podeszła do szafki nocnej. Wyjęła z niej mój telefon i podała mi go. - Jedna rozmowa z mamą i wyłączasz go – rozkazała.
-Dobrze – zaśmiałam się i wyszłam z nim do toalety. Zamknęłam drzwi i oparłam się o nie, włączając telefon. Kiedy był już aktywny zaczęły przychodzić powiadomienia. Piętnaście nie odebranych telefonów, dwadzieścia wiadomości i jedne nagranie głosowe. Jako pierwsze wybrałam nagranie głosowe, żeby przekonać się jak bardzo moja mama jest na mnie wściekła. Przyłożyłam telefon do ucha i odczekałam chwilę. Myliłam się to nie moja mama zostawiła tą wiadomość.
-Cześć skarbie.. - usłyszałam ten dobrze mi znany chrapliwy głos. - Dzwonię by powiedzieć ci, że nigdy na ciebie nie zasługiwałem. Jesteś warta miłości całego tego świata. Nie zasłużyłaś na to co cie spotkało, nie zasłużyłaś na to całe cierpienie. Wiem, że cię zraniłem, ale nie było innego sposobu na to, żebyśmy spędzili ten czas osobno. Wszystko co powiedziałem było kłamstwem. Nie zrobiłem tego aby cię skrzywdzić, ale po to, żeby cię chronić. Jedyne o czym marzę to twoje bezpieczeństwo i szczęście. Dlatego dzisiaj rozwiążę wszystkie nasze problemy, abyśmy w końcu mogli być szczęśliwi. Kocham Cię, Jenny.. – jego głos się załamał – Przepraszam – zakończył.

_________________________________________________________________
Justin kocha Jenny! Mam nadzieje, że ten rozdział wam wszystko wytłumaczył i nie macie już tak wielkiego mętliku w głowie, haha.

Jeszcze z 2 rozdziału i koniec części pierwszej opowiadania :( Kocham was!

Jakieś pytania? http://ask.fm/myczekk

Followujcie naszych nowych role-playerów na twitterze:
@JennyWest_OS
@JustinCross_OS
@ChrisWhite_OS
@LenaJohnson_OS
Jeśli jest ktoś chętny do założenia konta jednego z bohaterów wystarczy napisać do mnie na twitterze.

Kocham was, @changemydream

sobota, 26 października 2013

Rozdział 62 "Zapomniane obietnice"

Jenny's POV

Przyszłam tutaj, żeby zapomnieć. Przez tą całą noc mam zamiar się zabawić. Szklanka za szklanką, kieliszek za kieliszkiem, a czas mija. Wszystkie zmartwienia wyparowały, nie przejmowałam się już niczym. Widok Justina z Megan poszedł w niepamięć. Kroczyłam przed siebie w tanecznym kroku w stronę grupki chłopaków. Gdy stanęłam przed nimi, uśmiechnęłam się do nich.
-Hej chłopcy – przywitałam się.
-Cześć Jenny -  odwzajemnili uśmiech i popatrzyli po sobie, uśmiechając się znacząco.
-Zabalowałaś dzisiaj trochę, co? - zapytał jeden z nich, którego imienia nie pamiętałam.
-Tylko troszeczkę – zachichotałam.
-To dobrze – zaśmiał się brunet o imieniu Trey – Może chciałabyś zatańczyć? - zapytał zbliżając się do mnie. Nie odpowiadając mu, chwyciłam jego rękę i pociągnęłam go za sobą w stronę tańczących ludzi. Świat zawirował dookoła a ja nie potrafiłam powstrzymać zawrotów głowy. Stanęliśmy pomiędzy tańczącymi ludźmi. Oplotłam ręce na jego karku i zaczęłam poruszać się do rytmu muzyki. Chłopak położył swoje dłonie na mojej talii przyciągając mnie bliżej siebie.
-Jesteś taka gorąca – szepnął mi do ucha przez co cicho zachichotałam.
Brunet zmniejszył odległość między nami tak, że nasze ciała się stykały. Poczułam delikatne pocałunki składane na mojej szyi. Zadrżałam, następnie zamknęłam oczy rozkoszując się tym uczuciem i odchyliłam głowę do tyłu. Zjechał rękoma na moje pośladki, następnie zaczął delikatnie przygryzać i ssać skórę mojej szyi. Skrzywiłam się gdy poczułam czyjąś rękę ściskającą moje ramie i odciągającą mnie od Treya.
-Ej – jęknęłam.
-Idziemy do domu, Jen – syknęła Lena, piorunując wzrokiem chłopaka.
-Nie, ja chcę zostać z Treyem – spojrzałam na niego i przygryzłam wargę.
-Nie Jenny – złapała mnie za nadgarstek – Nie myślisz trzeźwo, potem będziesz tego żałowała. Nie pamiętasz już? To jest Trey – warknęła. - Jedziemy.
-Wiem, że to jest Trey i właśnie mieliśmy zatańczyć – uparłam się.
-Właśnie widziałam jak ten taniec wyglądał.
-Daj spokój, przecież chcemy tylko potańczyć. Zawiozę ją później do domu, nie musisz się o nią martwić. - zaproponował.
-Nie ma mowy – powiedziała i odciągnęła mnie od niego.
-Pa, Trey – krzyknęłam, ale nie usłyszałam już odpowiedzi, ponieważ już po chwili magicznie znalazłyśmy się obok auta. - Jak to zrobiłaś? - spojrzałam na nią zafascynowana.
-Co zrobiłam? - zmarszczyła brwi, otwierając drzwi samochodu.
-Przed chwilą byłyśmy w domu, a teraz jesteśmy tutaj, Lena. Jesteś czarodziejką! - wykrzyknęłam podekscytowana.
-Jenny, po prostu tutaj przyszłyśmy – westchnęła pomagając mi wsiąść.
-Oj, nie bo moje nogi nie szły – zachichotałam.
-Jest z tobą gorzej niż myślałam – wsiadła na miejsce kierowcy i zapaliła samochód.
-Nie, nie, nie! - krzyknęłam.
-Co? - zapytała.
-Nie będziesz prowadzić – skrzyżowałam ręce na piersi.
-Dlaczego? - spojrzała na mnie.
-Jesteś pijana, panno Johnson – pokręciłam głową.
-To ty jesteś pijana, ja nic nie piłam -  prychnęła.
-Ja nie jestem pijana – zaśmiałam się – ubzdurałaś sobie coś.
-Tak, jasne – westchnęła i znów zapaliła samochód, następnie wyjeżdżając na drogę.
Po 15 minutach zatrzymałyśmy się pod domem Leny. Wysiadła i podeszła do moich drzwi, pomagając mi wysiąść. Wzięła mnie pod rękę i razem ruszyłyśmy w stronę drzwi wejściowych.
-Spróbuj zachowywać się normalnie moi rodzice są w domu – mruknęła.
Skinęłam głową, a ona otworzyła drzwi. Weszłyśmy po cichu do środka i ruszyłyśmy w stronę schodów na górę prowadzących do jej pokoju.
-Cześć dziewczynki – usłyszałam głos za sobą mamy Leny. Odwróciłyśmy się i ujrzałyśmy uśmiechniętą kobietę stojącą za nami.
-Dobry wieczór – przywitałam się.
-Hej, mamo. Może dzisiaj Jenny zostać u nas na noc, prawda? - zapytała.
-Tak – uśmiechnęła się. - Skąd wracacie?
-Z kina – skłamała. - My będziemy na górze, dobranoc – powiedziała pośpiesznie i pociągnęła mnie za sobą.
-Dobranoc – pożegnałam się.
Weszłyśmy do pokoju blondynki, a ona zamknęła za nami drzwi.
-Dobra to ty idź się przebierz, a ja pójdę po wodę dla ciebie – powiedziała. Podeszła do szafy i wyciągnęła z niej biały t-shirt i szorty i rzuciła je do mnie.
-Dziękuję – szepnęłam.
-Zaraz wracam – oznajmiła i szybkim krokiem wyszła z pokoju.
Zostałam sama w cichym pokoju. Ściągnęłam z siebie ciuchy i szybko przebrałam się w czyste pożyczone od Leny. Położyłam się na łóżku i zaczęłam wpatrywać się w sufit, myśląc. Alkohol tracił swoje działanie i powoli zaczęłam powracać do normalnego stanu. Sceny z dzisiejszego dnia zaczęły przelatywać przez moją głowę. Zatrzymałam się w momencie kiedy nasze spojrzenia się spotkały. Zacisnęłam oczy i przygryzłam mocno wargę. Łzy znów napłynęły do moich oczu. Chciałam dzisiaj tego uniknąć, ale on musiał tam być i wszystko zepsuć. On woli ją. Zawsze tak było. Gdyby nie zakład z pewnością po spotkaniu z nią wróciliby do siebie. Byłam jedyną przeszkodą, więc się mnie pozbył. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Wplątałam palce w swoje włosy i zwinęłam na nich swoje ręce w pięści. Dlaczego byłam tak zaślepiona? Dlaczego moje życie musi być takie beznadziejne. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, zakryłam twarz dłońmi.
-Przyniosłam ci wodę – podeszła do łóżka. - Co głowa boli? - zachichotała. - Trzymaj.
Odsłoniłam swoją twarz i przyjęłam wodę od przyjaciółki, przez cały czas unikając jej wzroku.
-Jenny – szepnęła.
Otworzyłam butelkę i drżącą ręką podniosłam ją do ust. Napiłam się wody, następnie ją zakręcając i odkładając na bok.
-Dlaczego płaczesz? - zapytała cicho.
-Dlaczego? - zaśmiałam się bez ani krzty wesołości. - On woli ją ode mnie Lena – kiedy powiedziałam to na głos nie mogłam już dłużej powstrzymywać mojego płaczu. - To tak cholernie boli, wiesz? - załkałam.
-Wiem, Jenny – zbliżyła się do mnie i przyciągnęła do siebie, mocno mnie przytulając. - Nie masz pewności, że są ze sobą – mruknęła pocieszająco. - Nikt nie jest lepszy od ciebie, Jenny pamiętaj o tym. Jesteś najwspanialszą dziewczyną jaką kiedykolwiek poznałam – potarła dłonią moje plecy.
-Justin tak chyba nie uważa – wymamrotałam.
-Bo jest głupi i ślepy – westchnęła. - Jenny proszę cię nie zamykaj się znowu w sobie – szepnęła. - Nienawidzę kiedy to robisz – poczułam jej łzy kapiące na moje ramie. Lena płakała przeze mnie. Przytuliłam ją jeszcze mocniej.
-Obiecuję – szepnęłam.
-Pamiętaj, że ja zawsze jestem przy tobie – powiedziała.
Skinęłam głową, siedziałyśmy obie na łóżku, przytulając się i płacząc.
-Lena, czy ja mam napisane na czole „wykorzystaj mnie i zrań”? Bo tak właśnie się czuję – załkałam. - Czuję się jakby wszyscy dookoła pragnęli tego, żebym cierpiała – zacisnęłam oczy, próbując się uspokoić.
-To nie prawda, nie wszyscy – pogłaskała mnie po włosach.
-Ale tak się czuję.. - przygryzłam wargę. - Ja naprawdę go kocham, Lena. Nie potrafię przestać – szepnęłam i spojrzałam na przyjaciółkę z łzami w oczach. - Nie potrafię o nim zapomnieć. Chciałabym, ale nie potrafię.
-Wiem, skarbie wiem – przytuliła mnie znowu do siebie pocieszając.

Justin's POV

-Liam! - krzyknąłem, stając w umówionym miejscu.
-Tu jestem chodźcie – zawołał.
Złapałem Megan za nadgarstek i pociągnąłem ją za sobą.
-Myślisz, ze ona.. - zaczęła, lecz jej przerwałem.
-Proszę nie mówmy teraz o tym – powiedziałem, próbując się uspokoić. Cały czas przed oczami miałem jej wyraz twarzy kiedy zobaczyła mnie z Megan. Potrząsnąłem głową, próbując wymazać ten obraz z pamięci, ale to nie działało. Westchnąłem gdy stanęliśmy przed blondynem.
-Mówiłem ci, żebyś tam nie przychodził – spojrzał na mnie karcąco.
-Wiem – mruknąłem.
-Widziała was? - zapytał.
Skinąłem tylko głową, odwracając głowę w bok i zaciskając swoją szczękę.
-To była impreza, może jutro nie będzie tego pamiętać – spróbowała mnie pocieszyć Meg.
-Jenny nie pije – mruknąłem.
-Tak – prychnął Liam. - Nie widziałeś jej po waszym wyjściu.
Zacisnąłem pięści i przymknąłem oczy nie chcąc już tego słuchać.
-Wszystko już przygotowane? - zapytałem zmieniając temat. - Jutro nie może nam niczego zabraknąć – popatrzyłem na nich. - Wszystko musi pójść zgodnie z planem inaczej może to się źle skończyć.

________________________________________________________________________
Jak obiecałam, dodałam dzisiaj rozdział. Jak wrażenia?

Kochani mamy prawie 90 000 wyświetleń za co wam bardzo dziękuję już teraz. Kocham was bardzo mocno i dziękuję wam za całe wsparcie, bez was już dawno bym to rzuciła. Dziękuję za wszystkie wejścia i wszystkie miłe komentarze pod rozdziałami. Mam nadzieje, że nie jesteście na mnie źli, że rozdziały pojawiają się rzadziej niż kiedyś. Kocham was bardzo mocno i jeszcze raz dziękuję.

Jeśli chodzi o moje nowe opowiadanie "Diary of Life" ( http://diary-of-lifee.blogspot.com/ ) wiem, że czekacie na 1 rozdział, ale dodam go dopiero jak skończę pisać pierwszą część "Only shadow" czyli już nie długo. Będzie to moje zajęcie na przerwę pomiędzy pierwszą a drugą częścią tego opowiadania. Tak będzie druga część historii Jenny West, mam nadzieje, że dacie mi trochę czasu na wymyślenie całej fabuł i kiedy zacznę już pisać będziecie dalej chętni do czytania tego.

Jakieś pytania? http://ask.fm/myczekk

Followujcie naszych nowych role-playerów na twitterze:
@JennyWest_OS
@JustinCross_OS
@ChrisWhite_OS
@LenaJohnson_OS
Jeśli jest ktoś chętny do założenia konta jednego z bohaterów wystarczy napisać do mnie na twitterze.

Kocham was, @changemydream